P7040079

Bardzo lubię ten wieczorny lot od Rzymu z Ryanair’em. Nie marnuje się urlopu w pracy, normalnie na luzie się jedzie na lotnisko, nawet bez potrzeby wcześniejszego zwalniania się. No może jedyny minus to taki, że się naprawdę późno przylatuje na miejsce. Tym razem nie miałam żadnego opóźnienia, a nawet wylądowałam pół godziny przed czasem, co i tak w moim wypadku nic nie dało bo musiałam czekać na lotnisku na M. Warto zaznaczyć, że lotnisko Ciampino w Rzymie ma może z 10 metrów kwadratowych, przynajmniej przyloty, nie ma tam absolutnie nic oprócz dużego parkingu i mini barku z kawą. Nawet nie ma ławek żeby usiąść, ja rozumiem że większość ludzi po przylocie nie ma ochoty przesiadywać na lotnisku ale są przecież takie przypadki jak ja, które  przyleciały tutaj w odwiedziny i czekają na odbiór. Tak więc z braku ławki usiadłam sobie na murku i spokojnie czekałam rozkoszując się pogodą i samym faktem gdzie jestem, w końcu Rzym to moje ulubione miasto na świecie, jak do tej pory. Oprócz tego uwielbiam uczucie kiedy wiesz, że ktoś cię odbierze z lotniska. I nie ma to znaczenia czy ląduję w jakimś zupełnie nowym miejscu czy wraca do domu. Nie muszę się głowić jak dotrzeć do hotelu (szczególnie jak czasami nawet nie mam wcześniej zarezerwowanego hotelu), czy lepiej wziąć taksówkę czy może kombinować z komunikacją miejską, żeby nie przepłacać. A tak – totalny chillout. M. zjawił się punktualnie tak jak miał wylądować samolot. Continue reading Pizza w Neapolu

Read more